Heloł!
Jeśli tutaj trafił*ś to zapewne znasz mnie już z Instagrama :) Teraz będę również tutaj, więc zapraszam do śledzenia wpisów. Blog to dla mnie zupełna nowość, więc wybacz jeśli się potknę!
Wchodzę w bloga w trybie jesieniara , z nowymi zdjęciami i milionami pomysłów. Jesieni, jestem gotowa!
Skoro już jesteśmy w temacie jesiennego klimatu, to wpisuje się w niego idealnie debiutancka powieść Pauliny Cedlerskiej. Nie jest to jednak piękna złota polska jesień, ale taka która osacza nas zimnem, mgłą i nieustającą mżawką. Do tego chlupie w butach lodowatą wodą i pachnie gnijącymi liśćmi. Znacie? Wszystko przed nami.
Taka aura tworzy jednak idealną bazę do mrocznej i gęstej jak kisiel atmosfery małego, niegościnnego miasteczka, z którym zmierzy się główna bohaterka. Klara zacznie pracę jako polonistka w miejscowej szkole i zamieszka w domu nauczyciela, jednak tragiczny zbieg okoliczności zmieni jej życie na zawsze. Niepokój, alienacja i marazm towarzyszyć będą głównej bohaterce i nam, przez całą książkę, doprowadzając na skraj obłędu. Autorka oddała te emocje doskonałe, dzięki czemu trwałam w nieustannym napięciu, czekając na to co wydarzy się za chwilę.
Nie było w tej historii może wielkich suspensowych momentów, jednak całość tych drobnych wydarzeń przyprawiała o ciarki. Niemal przez całą książkę historia była rewelacyjna! Bardzo nieoczywista, nieco dziwna i mocno klaustrofobiczna. Jednak mam wrażenie, że ta książka jest jak balonik, w który autorka dmuchała i dmuchała, a kiedy był już tak wielki, że zaraz miał wybuchnąć, zamiast głośnego BUUM dotarło do nas tylko malutkie psssss. Mnie osobiście zakończenie głównego wątku bardzo rozczarowało, bo wyglądało trochę jak wyrwane z innej książki. Moim zdaniem poprowadzone było za szybko i niestety nieco zbyt zaskakująco. Jednak w gruncie rzeczy spójnie z treścią, więc znajdzie swoich wielbicieli.
Nie do przeskoczenia dla wielu czytelników, może okazać się postać głównej bohaterki. Bezdennie naiwna i łatwowierna, obdarzona moralnym kręgosłupem z gumy, lawirująca między strachem, paniką, paranoją i ekscytacją.
Dodatkowo muszę wspomnieć o używkach, których tutaj nie brakuje. Przełknęłabym jeszcze sam alkoholizm głównej bohaterki (przypomnę że Klara jest nauczycielką i mieszka w budynku szkoły), jednak palenie trawy i branie jakiś dziwnych proszków to już trochę za dużo jak dla mnie. Największym jednak jak dla mnie problemem, była jej hipokryzja. Nienawidzę hipokrytów, więc i do postaci Klary nie zapałałam sympatią.
Główna bohaterka wzbudziła we mnie całą paletę negatywnych emocji, a to zawsze plus. Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Myślę, że autorka ma ogromny potencjał i będę śledzić rozwój jej kariery.
Moja ocena 7/10
Wydawnictwo Stara Szkoła

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPowodzenia 😍
OdpowiedzUsuńPowodzenia ♥️
OdpowiedzUsuń